Jaki będzie festiwal przyszłości
Jeszcze nie przebrzmiały echa niedawnej decyzji o odwołaniu tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu, a już pojawiły się kolejne doniesienia dotyczące jego przyszłości. A właściwie przyszłej formuły tego wydarzenia. Obserwując rozwój sytuacji jeszcze przed oficjalnym odwołaniem festiwalowych wydarzeń w Edynburgu, można było zakładać że epidemia koronawirusa będzie miała brzemienne skutki dla organizatorów w tym roku. Ale można się zastanawiać czy i nie w następnym roku. Bo nikt tak naprawdę nie wie, jak długo zagrożenie epidemiologiczne będzie trwało. Oczywiście za rok Festiwal powinien wrócić i odbyć się jak zwykle każdego sierpnia. Tylko pytanie, jaki będzie wpływ obecnie trwającej pandemii na jego przyszłoroczny przebieg. Można bowiem założyć, że w następstwie nastąpi globalny kryzys gospodarczy, a w rezultacie spadnie liczba podróżujących . A to oczywiście może przełożyć się na mniejszą liczbę gości festiwalowych i występujących artystów w przyszłorocznym festiwalu (25 tysięcy wykonawców z 70 krajów i 4.4 miliona łącznej publiczności w zeszłym, rekordowym roku). Jest to drugie największe na świecie masowe wydarzenie, zaraz po Olimpiadzie i mające olbrzymi wpływ na ekonomię miasta.
I właśnie teraz głos zabrał obecny dyrektor Międzynarodowego Festiwalu w Edynburgu. Jak podaje gazeta The Scotman , Fergus Linehan sygnalizuje zmiane kursu w przyszłorocznym wydaniu festiwalu i powrót do korzeni. Przez lata bowiem Festiwal nieustannie się rozrastał i komercjalizował. Linehan stwierdza, że przerwa w Festiwalu jest okazją dla ludzi zarządzających wydarzeniem na przemyślenia, by postawić na jakość a nie ilość i ograniczyć przestrzeń na jakiej wydarzenia się odbywają . Zwraca również uwagę, że ciągły rozrost imprezy doprowadzi w końcu do akcji zwrotnej mieszkańców miasta. Nie bez powodu nie tak dawno Edynburg zaliczono do jednego z najbardziej oblężonych przez turystów miast świata. Ostatniego lata poczytny autor Alexander McCall Smith opublikował satyryczny artykuł dotyczący tego problemu przewidując, że stolica Szkocji zostanie oddana do użytku wyłącznie turystom i włascicielom domów Airbnb, a regularni mieszkańcy zostaną przeniesieni gdzieś na obrzeża miasta żeby nie przeszkadzali turystom. Oczywiście pisarz mocno przerysował sytuacje, ale uwypuklił oczywiście obecną tendencję rozwoju miasta .
W kolejnym artykule ta sama gazeta kontynuuje ten temat, przytaczając stanowisko stowarzyszeń histotyczno-kulturalnych. Cliff Haque , zarządzający Cockburn Associston, zwraca uwagę na efekt uboczny festiwalu, przepełnione ulice utrudniające życie mieszkańcom i komercjalizację przez Festiwal przestrzeni publicznej. Podobne stanowisko przedstawia Edinburgh World Heritage, przypominając że Edynburg został wybrany jako miejsce festiwalu dzięki unikalnemu położeniu i historycznym walorom. Rozrost festiwalu zmienia oblicze miasta, zagrażając wysiłkom na rzecz zachowania i konserwacji historycznej przestrzeni.
Do podobnych wniosków dochodzą o dziwo władze miasta, od dawna oskarżane przez mieszkańców o spowodowanie przerostu sektora turystycznego i zaniedbanie prawdziwych potrzeb mieszkańców Edynburga. Naczelnik miasta Adam McVey stwierdza, że zawieszenie tegorocznego Festiwalu jest właśnie szansą na nadanie mu nowego kierunku i rozpoczęcia dyskusji, uwzględniając potrzeby lokalnych rezydentów. Czyżby władze miasta przestraszyły się narastających negatywnych opinii , czy może kryzys związany z koronawirusem przypomniał zarządowi miasta, że czas na rozwiązanie palących problemów ?
Ale jak to zwykle bywa w takich dyskusjach, pojawiają się głosy dezaprobaty wobec nowych rozwiązań. Roddy Smith, dyrektor wykonawczy grupy biznesowej Essential Edinburgh przedstawia odwrotne stanowisko. Oczywiście nie neguje on potrzeby dyskusji nad wykorzystaniem przestrzeni publicznej w celach organizacji wydarzeń. Ale stwierdza równocześnie, że miasto potrzebuje odbudować się po zapaści gospodarczej spowodowanej pandemią. Sytuacja szczególnie uderzyła w sektor turystyczny, hotelarstwo czy handel. Dlatego miasto powinno skierować wysiłki na dalszą promocję wydarzeń , a liczba odwiedzających powinna powrócić do tej z poprzednich lat. Odpowiada również na argument o społecznym niezadowoleniu wynikającym z przerostu sektora turystycznego - ci sami ludzie będą niedługo narzekać na zapaść gospodarczą i zamykające się biznesy w centrum miasta. A więc wg. dyrektora Smitha, Festiwal w 2021 roku musi być najlepszy , największy w całej jego dotychczasowej historii.
Podsumowując, istota zagadnienia brzmi ; postawić na jakość czy ilość.
Komentarze
Prześlij komentarz