Wyspiarskie życie w trudnych czasach.
Wyspa Skye
Niedawno sporo zamieszania w mediach brytyjskich wywołał pisarz Neil Gaiman. Kilka dni temu autor "Amerykańskich Bogów" ogłosił na swoim blogu, że przybył na szkocką wyspę Skye w celu odbycia kwarantanny. Uzgodniwszy z żoną, że potrzebuje świeżego powietrza dla przemyślenia spraw w ich związku, opuscił mieszkanie w Nowej Zelandii i przez Los Angeles i Londyn dotarł na wyspę Skye, do swojego wakacyjnego domu. Decyzja ta spotkała się z falą krytyki, w komentarzach na jego blogu zarzucono mu egoizm. Wkrótce publicznie głos zabrał lokalny deputowany do parlamentu , Ian Blackford przypominając o zakazie podróżowania w rejon szkockich gór i wysp.
Potepił Gaimana, oskarżając go o narażanie miejscowej społeczności na ryzyko rozprzestrzenienia Covid-19. Parlamentarzysta już znacznie wcześniej na łamach prasy zastrzegał, żeby nikt nie próbował przybywać na kwarantanne w wiejskie rejony Szkocji. Nawet jeśli ktoś posiada w tych rejonach drugi dom.
Pisarz odciął się od krytyki, stwierdzając - "Jestem obecnie podatnikiem Zjednoczonego Królestwa i moje nazwisko jest w szkockim spisie wyborczym. Przyjechałem do domu".
Cała sprawa nabiera dodatkowego smaczku po ostatnich informacjach o wybuchu ogniska koronawirusa na Skye. W jednym z prywatnych domów opieki u wiekszości podopiecznych testy na obecnośc Covid-19 okazały się pozytywne, plus u połowy pracowników. Łącznie u około 50 osób, wynikiem czego 10 rezydentów już zmarło.W związku z zaistniałą sytuacją, wojsko przygotowuje na wyspie 2 tymczasowe punkty testowe dla osób z podejrzeniem infekcji. Nikt jeszcze nie wie, w jaki sposób wirus przedostał się na teren domu opieki.
Podobnie ma się sprawa na innej małej wyspie, Wight, położonej tuż przy kredowym wybrzeżu na południu Anglii. Mieszkańcy tej 140 tys. wyspy już od dawna wyrażali swoje obawy, jak sobie poradzą w przypadku rozwinięcia sie pandemii i domagali się dodatkowej ochrony. Na 178 przypadków zakażeń (18.05) zmarło 47 wyspiarzy. Miejscowe władze apelują do mieszkańców stałego lądu (czyli głównej wyspy), by wstrzymali się z jednodniowymi wycieczkami na tą małą wyspę, mimo poluzowania zakazu przemieszczania się w Anglii. Dodatkowo, na wyspie Wight już od tygodnia działa mobilna aplikacja do śledzenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, i 3/4 mieszkańców mających dostęp do aplikacji już jej używa.
Poważna sytuacja jest też na innej brytyjskiej wysepce, wyspie Man. Położona przy zachodnim wybrzeżu Anglii na Morzu Irlandzkim, jest to autonomiczne brytyjskie terytorium zależne, formalnie nie wchodzące w skład Zjednoczonego Królestwa. Przy populacji 84 tys. , 335 osób miało pozytywny wynik testu na Covid-19, z czego 24 osoby zmarły. Dlatego na wyspie Man zastosowano surowe kary za nieprzestrzeganie ograniczeń . Przykładowo, 15 maja miejscowy sąd skazał 30-letniego Karla Camerona na karę 6 tygodni więzienia, ponieważ przyjął ofertę podwiezienia samochodem przez znajomego. Pozostałe 2 osoby w aucie zostały "tylko" ukarane grzywnami. I nie był to tylko jedyny przypadek tak surowej kary. Władze jednak zapowiadają stopniowe znoszenie restrykcji, w obliczu braku nowych zakażeń.
Wydawało by się, że odległe rejony i odizolowane małe wyspy są najbezpieczniejszymi miejscami w czasie pandemii. Statystycznie jednak, zostały mocniej dotknięte niż inne rejony, dlatego krytyka wobec Neila Gaimana może wydawać się zasadna. Są równi i równiejsi. Te małe społeczności wyspiarskie stracą najwięcej, gdyż główną dla nich gałęzią gospodarczą jest turystyka. A minie jeszcze trochę czasu, zanim turyści przyjadą tam z powrotem.
P.S.
Nail Gaiman w ostatnim oświadczeniu przeprosił mieszkańców wyspy Skye, stwierdzając, że jego przyjazd był najgłupszą dezyzja jaką podjął w ostatnich czasach. Po prostu podążył do Szkocji po zapowiedzi brytyjskiego rządu o powrocie do normalności ( za gazetą The Times).
Z kolei The Herald do tej historii dodaje, że policja odwiedziła pisarza w jego domu na Skye pouczając, że w Szkocji wciąż obowiązują surowe restrykcje w zakresie przemieszczania się.
Niedawno sporo zamieszania w mediach brytyjskich wywołał pisarz Neil Gaiman. Kilka dni temu autor "Amerykańskich Bogów" ogłosił na swoim blogu, że przybył na szkocką wyspę Skye w celu odbycia kwarantanny. Uzgodniwszy z żoną, że potrzebuje świeżego powietrza dla przemyślenia spraw w ich związku, opuscił mieszkanie w Nowej Zelandii i przez Los Angeles i Londyn dotarł na wyspę Skye, do swojego wakacyjnego domu. Decyzja ta spotkała się z falą krytyki, w komentarzach na jego blogu zarzucono mu egoizm. Wkrótce publicznie głos zabrał lokalny deputowany do parlamentu , Ian Blackford przypominając o zakazie podróżowania w rejon szkockich gór i wysp.
Potepił Gaimana, oskarżając go o narażanie miejscowej społeczności na ryzyko rozprzestrzenienia Covid-19. Parlamentarzysta już znacznie wcześniej na łamach prasy zastrzegał, żeby nikt nie próbował przybywać na kwarantanne w wiejskie rejony Szkocji. Nawet jeśli ktoś posiada w tych rejonach drugi dom.
Pisarz odciął się od krytyki, stwierdzając - "Jestem obecnie podatnikiem Zjednoczonego Królestwa i moje nazwisko jest w szkockim spisie wyborczym. Przyjechałem do domu".
Cała sprawa nabiera dodatkowego smaczku po ostatnich informacjach o wybuchu ogniska koronawirusa na Skye. W jednym z prywatnych domów opieki u wiekszości podopiecznych testy na obecnośc Covid-19 okazały się pozytywne, plus u połowy pracowników. Łącznie u około 50 osób, wynikiem czego 10 rezydentów już zmarło.W związku z zaistniałą sytuacją, wojsko przygotowuje na wyspie 2 tymczasowe punkty testowe dla osób z podejrzeniem infekcji. Nikt jeszcze nie wie, w jaki sposób wirus przedostał się na teren domu opieki.
Podobnie ma się sprawa na innej małej wyspie, Wight, położonej tuż przy kredowym wybrzeżu na południu Anglii. Mieszkańcy tej 140 tys. wyspy już od dawna wyrażali swoje obawy, jak sobie poradzą w przypadku rozwinięcia sie pandemii i domagali się dodatkowej ochrony. Na 178 przypadków zakażeń (18.05) zmarło 47 wyspiarzy. Miejscowe władze apelują do mieszkańców stałego lądu (czyli głównej wyspy), by wstrzymali się z jednodniowymi wycieczkami na tą małą wyspę, mimo poluzowania zakazu przemieszczania się w Anglii. Dodatkowo, na wyspie Wight już od tygodnia działa mobilna aplikacja do śledzenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, i 3/4 mieszkańców mających dostęp do aplikacji już jej używa.
Poważna sytuacja jest też na innej brytyjskiej wysepce, wyspie Man. Położona przy zachodnim wybrzeżu Anglii na Morzu Irlandzkim, jest to autonomiczne brytyjskie terytorium zależne, formalnie nie wchodzące w skład Zjednoczonego Królestwa. Przy populacji 84 tys. , 335 osób miało pozytywny wynik testu na Covid-19, z czego 24 osoby zmarły. Dlatego na wyspie Man zastosowano surowe kary za nieprzestrzeganie ograniczeń . Przykładowo, 15 maja miejscowy sąd skazał 30-letniego Karla Camerona na karę 6 tygodni więzienia, ponieważ przyjął ofertę podwiezienia samochodem przez znajomego. Pozostałe 2 osoby w aucie zostały "tylko" ukarane grzywnami. I nie był to tylko jedyny przypadek tak surowej kary. Władze jednak zapowiadają stopniowe znoszenie restrykcji, w obliczu braku nowych zakażeń.
Wydawało by się, że odległe rejony i odizolowane małe wyspy są najbezpieczniejszymi miejscami w czasie pandemii. Statystycznie jednak, zostały mocniej dotknięte niż inne rejony, dlatego krytyka wobec Neila Gaimana może wydawać się zasadna. Są równi i równiejsi. Te małe społeczności wyspiarskie stracą najwięcej, gdyż główną dla nich gałęzią gospodarczą jest turystyka. A minie jeszcze trochę czasu, zanim turyści przyjadą tam z powrotem.
P.S.
Nail Gaiman w ostatnim oświadczeniu przeprosił mieszkańców wyspy Skye, stwierdzając, że jego przyjazd był najgłupszą dezyzja jaką podjął w ostatnich czasach. Po prostu podążył do Szkocji po zapowiedzi brytyjskiego rządu o powrocie do normalności ( za gazetą The Times).
Z kolei The Herald do tej historii dodaje, że policja odwiedziła pisarza w jego domu na Skye pouczając, że w Szkocji wciąż obowiązują surowe restrykcje w zakresie przemieszczania się.
Komentarze
Prześlij komentarz