Deklaracja z Arbroath


                                                         Ruiny opactwa w Arbroath

W natłoku informacji o koronawirusie umknęła chyba wszystkim data okrągłej rocznicy Deklaracji z Arbroath. 4 kwietnia zaplanowane były bowiem obchody 700- nej rocznicy podpisania dokumentu, który dla Szkota jest tym, czym dla Polaka jest Konstytucja 3 Maja. Ze względu na zakaz zgromadzeń wydaje się, że uroczystości w miasteczku Arbroath nie mogły się odbyć. W 1320 roku 6 kwietnia na zjeździe w opactwie w Arbroath opublikowano Deklaracje sygnowaną przez ośmiu szkockich książąt i czterdziestu pięciu baronów. Treść Deklaracji została wysłana do papieża Jana XXII . Stworzenie Deklaracji było związane z groźbą ekskomunikacji całej populacji Szkocji przez papieża. Wcześniej król Anglii odrzucił propozycję Roberta Bruce'a rozmów pokojowych, a stolica apostolska poparła angielskie roszczenia w stosunku do Szkocji. Najsłynniejszy fragment dokumentu brzmiał następująco ;                                                                                                       
Tak długo jak chociaż stu z nas zostanie przy życiu, nigdy pod żadnym warunkiem nie zostaniemy poddani angielskiej władzy. Nie dla chwały czy bogactw czy honorów walczymy, ale dla wolności - wyłącznie dla niej, której żaden uczciwy człowiek nie porzuci, z oddaniem własnego życia.            

Był to wyjątkowy apel szkockich możnowładzców, gdyż nie dalej jak ćwierć wieku temu zgodzili się na warunki króla Anglii Edwarda w zamian za wymierne przywileje. Teraz wobec papieża deklarowali spontanicznie wolę walki o prawo zachowania narodowej tożsamości. Był to więc pierwszy chyba tego typu dokument w Śreniowieczu - gdzie lordowie wybrali wolność jednostkową i narodu ponad feudalne zobowiązania. A więc zaļążek myśli liberalnej. Co więcej, Deklaracja po raz pierwszy w historii zawiera demokratyczny element. Sygnatariusze wyraźnie wskazują, że nadanie królewskie nie jest związane z urodzeniem, tylko wolą ludu. Kolejny fragment mówił ;             

Jeśli mimo wszystko książe ( król Robert Bruce) porzuci zasady za którymi tak szlachetnie podążał, i zgodzi się być poddanym króla lub narodu angielskiego, my natychmiast podejmiemy kroki żeby go wydalić jako naszego wroga, który złamał swoje i nasze prawa, wybierzemy więc innego władcę który będzie bronił naszej wolności.                                                                                             
Krótko mówiąc król miał służyć narodowi i patrzono mu na ręce. W Anglii kolebce współczesnej demokracji, tą zasadę wprowadzono dopiero 350 lat później. Takie radykalne jak na tamte czasy podejście miało wsparcie w tezach szkockiego filozofa Duns'a Scotusa, żyjącego wówczas w Paryżu. Uważał on, że królewski autorytet nie wynika z korony na głowie i krwi, a zgody na to poddanych. Przebijało się tu echo starej celtyckiej tradycji, gdzie króla wybierało zgromadzenie książąt.   

Trzeba tu jeszcze dodać kolejną zasługę Deklaracji z Arbroath, czyli wpływ na amerykańską Deklaracje Niepodległości. Do tej pory dobrze znany był wpływ szkockiego oświecenia na rozwój demokracji i liberalizmu w koloniach amerykańskich. W ostatnich latach pojawiła się teza, że amerykańska Deklaracja jest odzwierciedlenjem tej z Arbroath. Dlaczego? Co trzeci sygnatariusz Deklaracji Niepodległości mógł mieć szkockie korzenie, a także wielu jej twórców było wyedukowanych przez Szkotów. Sam Thomas Jefferson, który był głównym konstruktorem amerykańskiego dokumentu z 1776 roku, dzielił rodowód właśnie z królem Robertem Brucem. Obaj byli potomkami króla Szkocji Malcolma III. A Deklaracja z Arbroath była pewnego rodzaju zastępczą konstytucją dla Szkotów w tamtym czasie. Wydaje się więc prawdopodobne, że to szkockie idee mogły mieć wpływ na sformowanie się Stanów Zjednoczonych Ameryki, nie te ze starozytnej Grecji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skok żołnierza i bitwa o Killiecrankie

"Las deszczowy" w Szkocji ?

Historia Jednego Zdjęcia i Starcie Cywilizacji