Koronawirus a Święta Wojna




 Dla wszystkich wtajemniczonych w szkockich zawiłościach, a nawet tych mniej wtajemniczonych jasne jest, że istnieje stara rywalizacja i animozje pomiędzy dwoma największymi miastami - Glasgow i Edynburgiem. I wiele stereotypów towarzyszących. Mieszkańcy Edynburga są "Posh" lub innaczej mówiąc snobistyczni, ludzie z Glasgow są tzw. 'solą ziemi', otwarci i przyjaźni. Edynburg jest stolicą administracyjną i kulturalną, Glasgow jest natomiast stolicą przemysłowo-finansową, takim "szaro-czarnym" molochem. Oczywiście mecze piłkarskie pomiędzy drużynami z tych dwóch miast też mocno elektryzują kibiców. Z reguły w powszechnym mniemaniu bardziej wyedukowany mieszkaniec stolicy byłby mało skłonny zamieszkać w mieście znanego z "Efektu Glasgow" i vice versa, mieszkańcowi Glasgow nie w smak byłoby życie wśród ludzi zadzierających nosa, trzymających dystans wobec współziomków. Można by tak jeszcze długo wymieniać różnice i punkty zapalne.                                                                                                             

Wydaje się, że nawet w czasie epidemii koronawirusa nie da się uciec od tematu porównań i wznoszenia do góry chorągwi w geście zwycięstwa nad przeciwnikiem. Dziennikarz portalu internetowego "Edinburgh Live" (nie będe tu wymieniał nazwiska) w artykule odnoszącym się do walki z narastającą epidemią, zadaje pytanie, jak wypada postawa mieszkańców Edynburga na tym froncie walki na tle Glasgow ? Autor odpowiada sobie zdecydowanie ;                                                 

"Bijemy Glasgowian (oryginalnie Glaswegians ) w nowym narodowym sposobie spędzaniu czasu, czyli pozostawaniu w domach ". Dziennikarz dalej stwierdza :  " Edynburg lepiej radzi sobie w temacie przestrzegania restrykcji antywirusowych niż Glasgow i mamy dane żeby to udowodnić ".   I wytacza działa w postaci  danych zaczerpniętych ze statystyk Googla ; W Edynburgu o 86% spadła liczba wizyt w centrach handlowych i rekreacyjnych, czas spędzony na dojazd do pracy i węzłów komunikacyjnych obniżył się o 86%, czas na zakupach artykułów pierwszej potrzeby spadł o 44%, natomiast czas jaki mieszkańcy Edynburga spędzają w domach wzrósł o 18% w stosunku do okresu przed wprowadzeniem restrykcji.                                                                               

Wszystkie te dane oparte są na anonimowych statystykach użytkowników telefonów komórkowych, na bazie śledzenia historii lokacji użytkowników kont Googla. Jest to więc oczywiście tylko pewna próbka statystyczna. Autor dodaje też dla pewnej równowagi, że Aberdeen przebija oba miasta w kategorii czasu spędzanego w domu (wzrost o 30%).                                                                           

Nasuwa mi się tylko jedna myśl, że w ramach "Świetej Wojny" teraz czas na odpowiedź ze strony Glasgow;      Glaswegians, carry on staying at home! (Glasgowianie do dzieła, pozostańcie w domach !)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skok żołnierza i bitwa o Killiecrankie

"Las deszczowy" w Szkocji ?

Wyprawa do Tarf Hotel