Wymarłe Miasto Edynburg
Centrum Edynburga w czasie pandemii wygląda jak wymarłe . Główna handlowa ulica Princess Street , kompletnie opustoszała jak w środku głębokiej nocy, kiedy wszyscy śpią. Park miejski ciągnący się wzdłuż ulicy od strony zamku, również jest pusty , czasem tylko okazjonalny biegacz przemknie. Najbardziej uderzający jest widok najsłynniejszego hotelu w Edynburgu, Balmoral. Budynek jest oczywiście zamknięty na cztery spusty, ale wrażenie robią okna i drzwi hotelu - pozabijane płytami paździerzowymi. W ten sposób jest zabezpieczonych także wiele sklepów, które zamknęły się do odwołania. Działają tylko sklepy spożywcze, ale ruch w nich też jest niewielki. Ludzie mają tendencje do robienia zakupów w tańszych i większych supermarketach oddalonych od centrum. Spacerując przez miasto z aparatem jest jedna zaleta takiej sytuacji ; nie przyciągam uwagi na wyludnionych ulicach, nikt nie wchodzi w kadr, nikomu nie przeszkadzam. Można dostrzec także pewne aspekty miasta, których się nie dostrzega zazwyczaj na ruchliwych i zatłoczonych ulicach.
Dzień dosyć pogodny lecz chłodny. W dzielnicy Haymarket postanowiłem więc rozgrzać się herbatą, wstępując do jednego z niewielu otwartych miejsc ,czyli francuskiej piekarni. Oprócz wypieków można dostać ciepłą zupę czy kawę. Facet za ladą szybko mi podaję, ze sposobu w jaki mówi domyślam się że jest Francuzem. Pyta czy robiłem zdjęcia, widząc moją sakwę na aparat. Komentuje puste ulice stwierdzając, że ludzie zbytnio boją się wychodzić na ulice, a siedzenie w domu non-stop nie jest dobre. Z punktu widzenia jego biznesu ma racje .
Komentarze
Prześlij komentarz